Pomysł na integrację środowiska osób niepełnosprawnych przyszedł do głowy w 2000 roku Stanisławowi Schubertowi, mieszkańcowi Jeleniej Góry od 1946 roku. Tutaj przeżył dzieciństwo, młodość, ukończył szkoły i rozpoczął życie zawodowe. W maju 1994 roku uległ — mówi pan Stanisław — niestety wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego stał się rencistą pierwszej grupy w zakresie wzroku i ruchu.
W wieku 51 lat genetyczna aktywność zawodowa nie pozwoliła na bezczynność i rozpoczął rozmowy z kilkoma organizacjami pozarządowymi na temat wspólnego marszu, bo razem można więcej. Wkrótce okazało się, że środowisko jest tak skłócone ze sobą, że ani Polski Związek Niewidomych, ani Towarzystwo Walki z Kalectwem, ani Związek Emerytów i Rencistów, ani inne organizacje nie mają ochoty na żadną współpracę. Każdy sobie rzepkę skrobie. Także paru indywidualnych osób ze środowiska nazywając siebie liderami dbał w zasadzie o własne cele nie próbując się integrować. Prezydentem był wówczas Józef Kusiak, z którym Prezes rozmawiał na temat stworzenia integracyjnej formy w postaci Karkonoskiego Sejmiku. Taki Sejmik funkcjonował już we Wrocławiu. J. Kusiak obiecał wsparcie i lokal, a także sfinansował pierwsze spotkanie w Klubie Relaks 17 marca 2001 roku. Wzięło w nim udział 17 organizacji, a Stanisław Schubert został prezesem KSON‑u, wkrótce też otrzymaliśmy do dyspozycji piękny, choć bardzo zaniedbany Pałacyk przy ulicy Grabowskiego, który stał od kilkunastu lat nieużytkowany ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Spośród tych 17 organizacji wyłoniła się grupa Przyjaciół, która wzięła się za remont budynku. Pozbieraliśmy meble, od przedsiębiorców dostaliśmy pierwsze komputery, a zamysł stworzenia Zakładu Aktywności Zawodowej opierał się o przygotowanie do zawodu poligrafa grupy około 15 niepełnosprawnych mieszkańców Kotliny Jeleniogórskiej. Maszyny drukarskie stanowiły wyposażenie tego obiektu i stały się własnością KSON‑u, który ostatecznie zarejestrowany został w KRS-ie w 2002 roku. Wkrótce też łutem szczęścia otrzymaliśmy od syndyka pewnego upadającego przedsiębiorstwa ponad 20 maszyn do szycia i w ten sposób planowany ZAZ mógłby stworzyć ponad 30 miejsc pracy dla osób niepełnosprawnych w zawodach poligrafii i krawiectwa. Otrzymaliśmy też promesę z Urzędu Marszałkowskiego, jednakże miasto Jelenia Góra odmówiło rejestracji ZAZ‑u z uwagi na kwestie finansowe. Zamiast Jeleniej Góry ZAZ otrzymała Świerzawa, gdzie podobno sytuacja osób niepełnosprawności była zdecydowanie gorsza.
Wszystko układało się bardzo dobrze, rosła ilość członków 17 organizacji aż do momentu, kiedy obietnice pokrycia kosztów centralnego ogrzewania zamieniły się w długi wobec Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, co skończyło się procesem sądowym i egzekucją komorniczą. Właściwie przed rozwiązaniem uratował nas Jerzy Pokój załatwiając w jednej z fundacji dużą dotację, dzięki której mogliśmy pokryć rozłożony na raty dług. Pałacyk na Grabowskiego zaczął żyć swoim życiem, odbywały się tam okresowe spotkania, warsztaty edukacyjne, funkcjonował wieloosobowy chór Akord, wykonywano niezbędne prace remontowe, zrodził się pomysł na windę dla osób niepełnosprawnych, Zbyszek Ładziński wykonał nam piękny podjazd, kiedy to pojawił się w Pałacyku jeden z ważniejszych urzędników miejskich i oświadczył, że to jest za dobry obiekt dla inwalidów dodając, że obiekt musi zostać sprzedany, bo miasto szuka pieniędzy. Potem okazało się, że niekorzystny klimat wokół Sejmiku tworzą zadeklarowani jego „przyjaciele”, a m.in. radni tacy jak Grażyna Pawlukiewicz – Rehlis, Stanisław Dziedzic, a także kilku aktywnych naszych działaczy jak np. L. Karbowski czy L. Jamer. W mediach zaczęły się ukazywać niekorzystne teksty zapowiadające likwidację Sejmiku.
Ale siła sprawcza wolontariuszy, których już wtedy mieliśmy ponad 60 rozwiała te zagrożenia i choć kolejni prezydenci nie darzyli nas obiektywną życzliwością, przetrwaliśmy. W grudniu 2010 roku Pałacyk został sprzedany za kwotę ok. 600 tys. zł. , choć naszym zdaniem był czterokrotnie droższy, a Sejmik otrzymał propozycję nie do odrzucenia, żeby przenieść swoją siedzibę na ul. Pijarską, gdzie wpierw była składnica złomu, a potem siedziba Straży Miejskiej, a kiedy wyraziliśmy sprzeciw, ówczesny wiceprezydent J. Lenard zaoferował obiekt po siedzibie VIT‑a na Osiedlu Robotniczym, gdzie funkcjonujemy do dzisiaj. I znowu grupa Przyjaciele wraz z innymi organizacjami nie tylko pomogli w przeprowadzce, ale również w remoncie nieczynnego od ponad 20 lat obiektu. Pleśń, smród i wilgoć towarzyszyły pierwszym miesiącom obecności — mówi z żalem Stanisław, ale wkrótce dzięki otwartości serc i portfeli jeleniogórskich przedsiębiorców i rzemieślników odbudowaliśmy tę zaniedbałą placówkę.
Po raz drugi zaczęliśmy żyć pełną gamą usług. Los się znowu zaczął do nas uśmiechać, bo dzięki staraniom ówczesnego marszałka województwa Cezarego Przybylskiego i prezydenta Jeleniej Góry Jerzego Łużniaka i działań dobrego ducha KSON‑u — pani Jadzi Osińskiej z Urzędu Miasta, zaplanowano remont kapitalny naszej siedziby. Remont przeprowadzono w latach 2020–2021 nie bez kłopotów, a jego wartość przekroczyła znacznie planowaną kwotę ok. 700 tys. zł. Wymieniono wszystko: od podłóg, przez drzwi, a nawet przebudowano częściowo fundamenty. Zaaranżowano również zaplecze plenerowe KSON‑u, czyli tzw. Jaśkową Polanę, gdzie stanęły urządzenia trenażerowe do ćwiczeń i namiot rekreacyjny. Dla ponad 70 osób. Niestety podczas remontu dachu na skutek błędów budowlanych i nawalnego deszczu dopiero co wyremontowany budynek został ponownie zalany, a podłogi i drzwi z futrynami musiały być wymienione. I tak się stało.
Kolejny zakręt losu spotkał nas we wrześniu 2024 roku, kiedy to miasto nawiedziła powódź. Pomieszczenia Sejmiku zostały zalane do wysokości ponad 1 metra, zniszczeniu uległy nie tylko meble, urządzenia elektroniczne, ale niestety dokumentacja. I z tym daliśmy sobie radę pokrywając część remontu budynku z kosztów ubezpieczenia i datków darczyńców właściwie z całej Polski. Dzięki czemu już 17 grudnia 2024 roku zorganizowaliśmy pierwsze po powodzi spotkanie opłatkowe, a cały obiekt ruszył po gruntownym remoncie w marcu 2025 roku. Dziękowaliśmy tym, którzy nas wspierali, poprzez m.in. wręczanie medali „Przyjaciel KSON” ponad sześćdziesięciu dobroczyńcom. Ruszyły też zespoły projektowe i właściwie na koniec 2025 roku osiągnęliśmy pełną zdolność organizacyjno – finansową.
Warto wymienić tych ludzi, którzy przetrwali z nami najtrudniejsze chwile i zostali razem na dobre i złe. To Barbara Zagrobelna z grupą Przyjaciele, Stowarzyszenie Inwalidów Wzroku, Mirka Jośko, Karkonoska Akademia Aktywnych Seniorów z Ireną Szydłowską, niezawodni twórcy Promenady Bobru z Basią Trawińską i Eugeniuszem Sosnowiczem, wreszcie dzisiejsi członkowie zarządu KSON: Paweł Gluza — wiceprezes, Elżbieta Schubert — wiceprezes, wspomniana już Irena Szydłowska – skarbnik, czy też nowa ambitna siła Wioletta Ziętarska — sekretarz zarządu, a także Franciszek Baranowski — złota rączka i dobry duch integracyjnej funkcji, jaką sprawuje KSON nie tylko na terenie miasta i powiatu.
Trudno nie wymienić tych, którzy odeszli od nas na zawsze: Jasiu Zagrobelny, Andrzej Grzelak, Tadziu Siwek, Waldek Wiśniewski, Lechu Rataj, Rysiu Grek, czy wspaniałe małżeństwo laryngektomowanych — Zbyszek i Barbara Czarneccy.
Dzisiaj Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych i Seniorów to największa organizacja nie tylko w Jeleniej Górze, ale i w Województwie Dolnośląskim, rozpoznawalna również w kraju i sąsiednich państwach.
O dzisiejszej twarzy Sejmiku i ludziach tworzących tę organizację w następnym odcinku.