W wielu polskich miastach i gminach działają różnego rodzaju rady doradcze i konsultacyjne. Są rady pożytku publicznego, rady kobiet, rady senioralne, młodzieżowe rady gmin czy miasta. Ich zadaniem jest między innymi reprezentowanie określonych grup mieszkańców, zgłaszanie ich potrzeb, opiniowanie działań samorządu i przedstawianie propozycji, które mają poprawiać jakość życia lokalnej społeczności.
Sama idea jest niewątpliwie potrzebna. Trudno przecież lepiej rozpoznać potrzeby seniorów niż poprzez rozmowę z osobami, które na co dzień mierzą się z problemami związanymi z poruszaniem się po mieście, transportem publicznym, dostępnością przestrzeni czy bezpieczeństwem.
Tylko co dzieje się później?
Zapytaliśmy członków rad senioralnych o konkretne efekty ich działalności na rzecz osób starszych. Usłyszeliśmy między innymi o odbytych spotkaniach i naradach forum. I oczywiście – spotkania są potrzebne. Rozmowa, wymiana doświadczeń i możliwość zgłoszenia problemów to ważny element lokalnej polityki senioralnej. Ale mieszkańcy mają prawo oczekiwać czegoś więcej niż kolejnego spotkania.
Co konkretnie udało się zmienić? Jakie potrzeby seniorów zostały zrealizowane? O jakie rozwiązania wystąpiono do władz miasta? Czy któraś ze zgłoszonych spraw doczekała się odpowiedzi, a może nawet realizacji?
Tu odpowiedzi zaczynają być znacznie mniej konkretne.
A przecież potrzeby starszych mieszkańców nie są szczególnie skomplikowane ani abstrakcyjne. Czasem chodzi o rzeczy bardzo podstawowe.
Ławki. Więcej ławek w mieście, a w niektórych miejscach po prostu jakiekolwiek ławki. Dla młodego, sprawnego człowieka przejście kilkuset metrów bez odpoczynku nie stanowi większego problemu. Dla osoby starszej, mającej trudności z poruszaniem się czy szybko się męczącej, może oznaczać konieczność rezygnacji z wyjścia z domu. Ławka może być drobnym elementem miejskiej infrastruktury, ale dla seniora może decydować o tym, czy samodzielnie dotrze do sklepu, przychodni czy parku.
Wielkim problemem dla seniorów, a szczególnie dla seniorek, jest brak miejskich szaletów. Dane statystyczne z 2025 r. wskazują, że w dużych miastach ponad 80% kobiet nie wychodzi z domu głównie dlatego, że nie ma gdzie załatwiać swoich potrzeb fizjologicznych, a nad schorowanym organizmem trudniej zapanować.
Bezpieczeństwo. Seniorzy wskazują także na potrzebę większej obecności służb publicznych
i większego poczucia bezpieczeństwa w przestrzeni miejskiej. Nie chodzi przecież wyłącznie o samą liczbę patroli. Ważne jest również to, czy mieszkaniec wie, do kogo zwrócić się
w sytuacji zagrożenia i czy w jego okolicy rzeczywiście czuje się bezpiecznie.
Transport publiczny. To kolejny problem, który dla osób starszych ma ogromne znaczenie. Potrzebne są częstsze kursy autobusów, także na dalszych trasach, a także przystanki i sposób zatrzymywania pojazdów uwzględniające potrzeby osób z ograniczoną sprawnością. Autobus powinien zatrzymać się w taki sposób, aby pasażer mógł bezpiecznie wsiąść i wysiąść, możliwie blisko krawężnika. Dla osoby poruszającej się z laską, balkonikiem czy o kulach nie jest to detal. To kwestia bezpieczeństwa i samodzielności.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie o rolę rad senioralnych.
Czy rada ma być przede wszystkim miejscem spotkań, rozmów i wymiany opinii, czy też powinna być jednym z narzędzi, za pomocą których mieszkańcy mogą realnie wpływać na decyzje samorządu?
Oczywiście rada senioralna nie ma kompetencji do samodzielnego budowania ławek, organizowania komunikacji miejskiej czy zwiększania liczby patroli. Nie od niej zależą budżety samorządów ani decyzje organizacyjne. Może jednak zgłaszać problemy, przygotowywać rekomendacje, monitorować ich realizację, pytać o terminy i wracać do spraw, które nie doczekały się rozwiązania.
Bo między „zgłosiliśmy problem” a „problem został rozwiązany” jest ogromna przestrzeń. I właśnie w tej przestrzeni mieszkańcy często pozostają bezradni.
Jeżeli senior zgłasza, że na długiej trasie nie ma ani jednej ławki, dobrze byłoby po pewnym czasie móc odpowiedzieć: sprawdziliśmy, przekazaliśmy wniosek, wskazaliśmy lokalizacje, otrzymaliśmy odpowiedź od miasta, a w przyszłorocznym budżecie zaplanowano środki. Jeżeli problemem jest komunikacja – warto wiedzieć, czy rada wystąpiła do organizatora transportu, jakie otrzymała stanowisko i czy przewoźnik zamierza coś zmienić. Jeżeli mieszkańcy mówią o bezpieczeństwie – warto zapytać odpowiednie służby, jakie działania mogą zostać podjęte.
Nie każda inicjatywa zakończy się sukcesem. Nie wszystko da się zrobić od razu. Nie na wszystko znajdą się pieniądze. I to jest zrozumiałe.
Ale mieszkańcy powinni przynajmniej wiedzieć, co stało się z ich zgłoszeniem.
Rada, która słucha, ale nie przekazuje mieszkańcom informacji zwrotnej, może z czasem stać się jedynie kolejnym elementem samorządowej struktury. Rada, która potrafi przełożyć głosy mieszkańców na konkretne wnioski, rekomendacje, interwencje i monitorowanie ich realizacji, może natomiast stać się rzeczywistym partnerem dla władz lokalnych.
Warto więc nie pytać wyłącznie: ile razy rada się spotkała?
Lepiej zapytać: co z tych spotkań wyniknęło?
I jeszcze ważniejsze: co dzięki nim zmieniło się w życiu mieszkańców?
Bo seniorzy nie potrzebują kolejnej rady tylko po to, żeby mieć gdzie zgłosić swoje problemy. Potrzebują rady, która pomoże sprawić, by te problemy były rzeczywiście słyszane – i, w miarę możliwości, rozwiązywane.
Dwie narady, trzy spotkania czy dziesięć posiedzeń można łatwo policzyć. Znacznie trudniej policzyć efekty. A to właśnie one, a nie liczba „gadających głów” powinny być najważniejszą miarą społecznej aktywności każdej rady.
Wydaje się także, że problemy zgłaszane nie dotyczą tylko miasta, ale także okolicy i w tym zakresie rady miejskie powinny współpracować twórczo z radami powiatowymi, tworząc jeden blok dobrych praktyk i realnych potrzeb.
Będziemy dalej przypatrywali się efektywności społecznych rad, a kto wie, czy nie zgłosimy własnych ciekawych propozycji.
Na początek sfinansujemy jako KSON co najmniej dwie ławeczki na Osiedlu Robotniczym w Jeleniej Górze.