Ode­szła Iza­be­la Roch­now­ska jele­nio­gór­ska pisar­ka, wie­lo­let­ni pedagog

Kie­dy ktoś odcho­dzi, zawsze się rodzą pyta­nia, dla­cze­go…?, Czy moż­na było…

I ja zacznę od pyta­nia, na któ­re nie ma jed­no­znacz­nej odpo­wie­dzi, pomi­mo czę­sto skła­da­nych dekla­ra­cji potwier­dza­ją­cych twier­dzą­co dekla­ra­cję sen­su poni­żej przy­wo­ła­ne­go cyta­tu, ale czy sło­wa rzu­ca­ne na wiatr, są czy­na­mi dają­cy­mi świadectwo, …?.

Czy zatem każ­de­mu z nas jed­na­ko jest bli­ski głę­bo­ki sens słów wyim­ku poetyc­kie­go Cypria­na Kami­la Nor­wi­da „Ojczy­zna to zie­mia i gro­by”?
Nie tyl­ko w listo­pa­dzie nale­ży pójść na cmen­tarz, gdzie może łatwiej przy­cho­dzi nam prze­ko­nać się o praw­dzi­wo­ści słów Zbi­gnie­wa Her­ber­ta „Masz mało cza­su, trze­ba dać świadectwo”.

Iza­be­la Roch­now­ska w swo­im ziem­skim życiu nie jed­no­krot­nie dawa­ła świa­dec­two. Waży­ła sło­wa, czy­na­mi dowo­dzi­ła wia­ry­god­no­ści mia­na dobre­go, rze­tel­ne­go Człowieka.

Naro­dy tra­cąc pamięć, tra­cą życie i mosty mię­dzy­po­ko­le­nio­we łączą­ce prze­szłość i przy­szłość pozwa­la­ją­ce nie tyl­ko poznać, ale i współ­two­rzyć historię.

Te zapi­sa­ne na kar­tach ksią­żek tek­sty, widzia­ne ocza­mi człon­ków, a zara­zem auto­rów publi­ka­cji wyda­nych, pod auspi­cja­mi Sto­wa­rzy­sze­nia Lite­rac­kie­go w Cie­niu Lipy Czar­no­le­skiej, opar­te są nie tyl­ko o wła­sne dozna­nia, doświad­cze­nia, ale tak­że tych naj­bliż­szych i dal­szych zna­jo­mych, są wypad­ko­wą histo­rii dane­go okre­su. Tak Iza­be­la Roch­now­ska two­rzy­ła na kar­tach ksią­żek i wła­sną tożsamość.

W „Ziar­nach histo­rii” (2018) pt.„Nauczycielska misja” autor­ka trak­to­wa­ła o pery­pe­tiach naj­bliż­szych w cza­sie i po II woj­nie świa­to­wej, o nauczy­ciel­skiej misji Jej rodzi­ców, w któ­rych śla­dy i Ona poszła.
Za Kar­dy­na­łem Ste­fa­nem Wyszyń­skim roz­po­czę­ła swo­je opo­wia­da­nie „Sztu­ką jest umie­rać dla ojczy­zny, ale naj­więk­szą sztu­ką jest dla niej dobrze żyć”.
I tak też żyła Iza­be­la Rochnowska.

W alma­na­chu „Swój i obcy”, opo­wia­da­nie zaty­tu­ło­wa­ne „Jaki znak Twój?” zakoń­czy­ła — „Spi­sa­łam te wspo­mnie­nia, bo są doku­men­tem cier­pień nasze­go naro­du, a świad­ków naocz­nych uby­wa. Kie­dy ich zabrak­nie – opo­wie­ści umilk­ną. To histo­ria przy­pad­ko­wo pozna­nej pani Blan­ki Uklei.
Ostat­ni­mi laty jele­nio­gór­ska spo­łecz­ność tar­ci kolej­nych pisa­rzy ze śro­do­wi­ska ziem­skie­go życia, nie­ste­ty mało doce­nia­nych i nie­zau­wa­ża­nych za życia. A prze­cież to dzię­ki nim pozo­sta­ną obra­zy zapi­sa­ne sło­wem nie­po­wta­rzal­nych zda­rzeń, tra­ge­dii ludz­kich, pięk­na kar­ko­no­skiej natu­ry, histo­rie widzia­ne ocza­mi dziec­ka z okre­su II woj­ny świa­to­wej, zasły­sza­ne wspo­mnie­nia, … Pamięć ludz­ka jest zawod­na, świad­ko­wie, jak napi­sa­ła Iza­be­la, uby­wa­ją, a pomni­ki pamię­ci będą zawsze żywe.

Non omnis moriar — „nie wszy­stek umrę” z „Pie­śni III” Hora­ce­go, ponad­cza­so­we war­to­ści nadziei, pamię­ci i sza­cun­ku dla zmar­łych, pie­lę­gno­wa­ła Iza­be­la w swo­jej twórczości.

Zapi­sa­ne stro­ni­ce, pamięć o Niej zapi­sa­na na kar­tach życia nie­jed­ne­go z nas, w któ­rym na żywo uczest­ni­czy­ła, nie­sie nadzie­ję na speł­nie­nie powyższego.

Z ogrom­nym smut­kiem przy­ję­li­śmy infor­ma­cję, że nagle w wie­ku 84 lat ode­szła od nas w dniu 13 wrze­śnia Iza­bel­la Roch­now­ska, jele­nio­gór­ska pisar­ka, bar­dzo aktyw­na człon­ki­ni Sto­wa­rzy­sze­nia Lite­rac­kie­go w Cie­niu Lipy Czarnoleskiej.

Jak pisa­ła śp. Iza­be­la o sobie w książ­ce „Deka­da kwit­ną­cych lip”, pasjo­no­wa­ły Ją podró­że oraz pro­ble­my zwią­za­ne z rolą czło­wie­ka w społeczeństwie.

Zmar­ła była lau­re­at­ką wie­lu nagród o zasię­gu ogól­no­pol­skim. Autor­ką kil­ku tomi­ków pro­zy i poezji. Tomik wyda­ny w stycz­niu br. pt. „Tęsk­no­ty ser­ca” dedy­ko­wa­ła absol­wen­tom kla­sy, któ­rej była wycho­waw­czy­nią, roz­da­jąc Im wolu­men z rado­snym wspo­mnie­niem minio­nych lat.

Ostat­nie lata swo­je­go życia poświę­ci­ła opie­ce nad swo­ją młod­szą sio­strą. Rodzi­na była dla niej iskrą nio­są­cą poten­cjał tre­ści życia, co wyra­zi­ście odda­wa­ła w swo­je poezji.

Iza­be­la była absol­went­ką: Stu­dium Nauczy­ciel­skie­go (kie­ru­nek – geo­gra­fia), Uni­wer­sy­te­tu Wro­cław­skie­go, wydział filo­lo­gia rosyjska.

Swo­je życie zawo­do­we zwią­za­ła z: Jele­nią Górą. Dzie­sięć lat naucza­ła w szko­łach: Szko­ła Pod­sta­wo­wą nr 10, Szko­ła Ćwi­czeń nr 12 przy Liceum Peda­go­gicz­nym, Dwa­dzie­ścia sie­dem lat naucza­ła języ­ka rosyj­skie­go w Tech­ni­kum Mecha­nicz­nym, trzy­na­ście lat świad­czy­ła pra­cę tłu­ma­cza przy­się­głe­go przy sądzie jeleniogórskim.

Pogrzeb odbył się 16 wrze­śnia na sta­rym cmen­ta­rzu w Jele­niej Górze przy Sudec­kiej 44. To był czas tra­ge­dii ludz­kich dozna­nych w wyni­ku powo­dzi, o któ­rych Iza już nie napisze.

Ten czas powo­dzi i jej odej­ście potwier­dza­ją, że nasze losy są nie­prze­wi­dy­wal­ne i nie zawsze może­my mieć wpływ na sce­na­riusz, jaki nie­sie nam los.

Mszę pogrze­bo­wą kon­ce­le­bro­wał i odpro­wa­dził na miej­sce spo­czyn­ku ksiądz kano­nik Sta­ni­sław Bakes, pro­boszcz z Kościo­ła Rzym­sko­ka­to­lic­kie­go pw. św. Woj­cie­cha w Jele­niej Górze, uczeń zmarłej.

W imie­niu ludzi pió­ra uczy­ni­li to Danu­ta i Zbi­gniew Mysłek, poże­gna­nie Danu­ty poni­żej zacytowane.

„Nie mówię, żegnaj, lecz do zoba­cze­nia nie­gdyś Iza­be­lo. Ode­szłaś tak szyb­ko, cicho i bez słów poże­gna­nia. Tak jak­byś nie chcia­ła, swym odej­ściem nas smu­cić. Budząc w nas zadzi­wie­nie i żal.

Sce­na­riusz tego, co się wyda­rzy­ło, nie Ty pisa­łaś, Pla­ny następ­ne­go tomi­ku speł­zły na niczym, a prze­cież jesz­cze tyle mia­łaś nam do powiedzenia.

W mojej pamię­ci, pamię­ci ludzi pió­ra zapi­sa­łaś się jako czło­wiek życz­li­wy, czło­wiek nie­rzu­ca­ją­cy słów na wiatr, czło­wiek, na któ­re­go zawsze moż­na było liczyć, pierw­sza śpie­szy­łaś z pomo­cą, nie odma­wia­łaś w potrze­bie drugiemu.

Z jaką Ty tro­ską i miło­ścią mówi­łaś o sio­strze, któ­rej ofia­ro­wa­łaś swój cen­ny ziem­ski czas.

Bak­te­rie i wiru­sy nie zna­ją gra­nic, jak Two­ja Iza­be­lo miłość nie zna­ła gra­nic, do pięk­na przy­ro­dy, zabyt­ków do ludzi, a prze­cież i Ty jej potrze­bo­wa­łaś…
Zapa­mię­tam Two­ją radość na wiel­ka­noc­nym lite­rac­kim spo­tka­niu br. – to tak nie­daw­no – a już nie jesteś z nami.

Pozo­sta­wi­łaś stra­pie­nia i ból na kra­wę­dzi ziem­skie­go życia.

Śmierć przy­pie­czę­to­wa­ła Twe usta.

Ty w życiu wiecz­nym, a my nie zna­my jutra.

Będziesz Iza­be­lo wśród nas żywa: w naszej pamię­ci i na stro­ni­cach zapi­sa­nych przez Cie­bie książek.

Oso­bi­ście dzię­ku­ję, że byłaś z nami, że mogłam na Cie­bie zawsze liczyć w lite­rac­kim życiu.

Spo­czy­waj w Pokoju”.

Danu­ta Mysłek