Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Dzień dobry. Mam siostrzeńca (30 lat), który twierdzi, że jest w depresji. Posiadam jego opinię psychiatryczną, z której wynika, że jest on upośledzony umysłowo od wczesnego dziciństwa, pobiera rentę z ZUS. Widzę, jak przesiaduje w domu (mieszka z moją mamą), nic nie robi, załamuje się... Chciałabym mu pomóc, zarejestrowałam go do poradni psychiatrycznej, ale on powiedział, że nie chce pójść tam. Jak mu pomóc? jak namówić do współpracy? Jest bardzo złośliwy, pyskuje i szuka wrogów \"na siłę\". Mieszkałam z nim przez 20 lat, kocham go jak brata, nie wiem jak mogę mu pomóc? Moja matka jest niepełnosprawna i ona już nic zrobić nie może, sama wymaga opieki.

 


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W chwili obecnej czuję się bezsilna, brak mi pewności siebie, nie widzę przyszłości dla siebie, boje się, nie potrafię ruszyć z miejsca. Choruję na twardzinę układową, zespół Raynauda i mieszaną chorobę tkanki łącznej. Niby wiem co powinnam zrobić ale jak już napisałam nie umiem ruszyć z miejsca a to tylko pogarsza mój stan. Miesiąc temu miałam \"kryzys\". Myślałam, ze jakoś to przezwyciężę bo gorsze dni już się zdarzały ale mój stan jest coraz większym ciężarem dla mnie. Pogubiłam się w tym wszystkim i czuje się przytłoczona - tak jak bym nie mogła odetchnąć. Proszę o pomoc.

 


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Witam Panią. Zacznę od tego, że w ubiegłym roku, z końcem sierpnia, będąc w 5. miesiącu ciąży (6. prawie), dowiedziałam się, że już w ciąży nie jestem. Dowiedziałam się o tym przez przypadek. Spanikowałam po wizycie na basenie, że mam jakąś infekcję dróg moczowych i tak okazało się, że przez 10 tygodni nosiłam pod sercem martwe Dzieciątko. Mamy 21. wiek, więc wiem jak trudno jest uwierzyć w taką sytuację. Jednak zdarzają się takie miejscowości, w których ginekolodzy mają w swych gabinetach niesprawny sprzęt USG. Dziecko zostało zaatakowane przez nowotwór ciążowy - zaśniad groniasty częściowy. Od wielu lat cierpię na depresję. Obywało się jednak bez farmakologii. Po tej stracie, musiałam posiłkować się Zomirenem. Wspomnę może o tym, że rodzina wiedziała o tym, iż wybraliśmy imiona dla dziecka. (...) - w zależności od płci. Gdy znalazłam się na sali zabiegowej nadałąm naszemu Aniołkowi oba te imiona, ponieważ płeć nie była w dalszym ciągu znana a nie chciałam żegnać się z Nim \"bezimiennie\". Kilka dni przed diagnozą dowiedziałam się, że (...) jest w ciąży. Teraz dowiedziałam się, że (...) również spodziewa się dziecka. I tutaj jest problem, z którym sobie nie radzę a nawet dwa problemy są. Jak już oswoiłam się z tym, że (...) będzie miała dziecko, to nawet próbowałam cieszyć się z nią. Do czasu... Gdy dziecko przyszło na świat, dostaliśmy sms-a, w którym poinformowano nas o tym, że chłopczyk nazywa się (...). Nogi się pode mną ugięły. Nie potrafiłam zapanować nad negatywnymi emocjami. Tłumaczono mi, że to tylko drugie imię, że (...), to nie (...). Nie wie Pani nawet jak strasznie się wtedy czułam i czuję nadal. Zdecydowanie łatwiej jest zapanować nad radością i być choć trochę empatycznym niż w smutku starać się zrozumieć takie zachowanie. Myślałam, że teraz to już po mnie, ale podniosłam się i gdy już moja psychika \"raczkowała\" postanowiłam zabezpieczyć się przed kolejnym ciosem. Tzn. już wcześniej, gdy dowiedziałam się o (...), zapoznałam (...) z moimi emocjami. Wiedziała, że ledwo się trzymam. Tak, czy inaczej, jak już pisałam, postanowiłam się zabezpieczyć i wysłałam do niej wiadomość e-mail, w której przypomniałam o tym jak nazwałam nasze Dziecko, że gdy pojawi się na świecie braciszek, czy siostrzyczka naszego Aniołka, to dostanie jedno z tych imion. Dostałam odpowiedź, której nie spodziewałabym się dostać od największego wroga. (...) poinformowała mnie o tym, że im bardzo podoba się imię (...) i tak właśnie chcą nazwać córkę. Ja nie chcę liczyć na łut szczęścia i wierzyć w to, że będzie to chłopczyk. Mnie interesują już same intencje a te są dla mnie bardzo klarowne. (...) nie mogę tak po prostu usunąć z życia, więc postanowiłam jej wybaczyć. Nikt jednak nie wie ile mnie to kosztowało i kosztuje. Od (...) i jej drugiej połówki postanowiłam się odciąć. Dla mnie nie istnieją już jako rodzina. Postanowili udawać, że nic się nie stało i liczyć na to, że będą mieli chłopca. Opluli moje emocje. Oni zawsze uważali, że ja cierpliwa jestem, że wszystko zniosę, że można mi pół rodziny wymordować a ja i tak wybaczę a z mordercami będę w dobrej komitywie i tak. Cóż to więc dla mnie znieść coś takiego? Rodzina mi próbuje wmówić, że znowu nic się nie stało, że powinnam \"olać\" to wszystko i żyć z nimi w zgodzie a ja nie chcę i nie potrafię. Ta sama rodzina mija mnie szerokim łukiem, gdy wylewam morze łez. Wszyscy skupiają się na tym, że przecież nie może być ze mną aż tak źle skoro się uśmiecham, żartuję, robię makijaż. Nie wiem co ma jedno do drugiego. Denerwuje mnie to, że znowu to ja mam wszystko rozumieć i to, że kolejny raz mnie rozumieć nikt nie musi i nie chce. Udają dobrych, gdy czegoś potrzebują. Wiedzą, że znam się na wielu rzeczach, że potrafię dużo załatwić, dlatego wykorzystują mnie do granic możliwości. Ja od nich niczego nigdy nie chciałam aż do teraz. Teraz chciałabym tylko zrozumienia a go nie ma. Nie chcę poddać się negatywnym emocjom. Mam męża. Kocham go bardzo. Stoi on zawsze po mojej stronie i (jako jedyny) wspiera mnie w moich wyborach. Dla niego i dla naszej wspólnej przyszłości staram się trzymać, ale jak długo jeszcze mi się to uda? Zmęczyła mnie gra pozorów i udawanie, że wszystko jest w porządku. Chcę pokazać, że nie jest, że nie pozwolę na to, by mnie w taki sposób traktowano a już na pewno nie zostawię tego bez reakcji. Proszę mi pomóc! Czy to się nie obróci przeciwko mnie? Mam już dość przeciwności losu. Chciałabym w końcu normalnie żyć. Mieć zdrowe dzieci, pracę marzeń, zdrowie, bo resztę już mam. Mam wspaniałego męża i kotkę, która pod nieobecność męża dotrzymuje mi towarzystwa. Z góry z całego serca dziękuję za wskazówki. Życzę miłego dnia i samych pozytywnych wrażeń! Pozdrawiam serdecznie!

 


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Witam, jestem koleżanką z pracy osoby niedowidzącej. Chciałabym jej pomoc w relacjach międzyludzkich. Osoba ta jest bardzo ciełpa ale często oszukuje, kłamie i to w taki sposób że wiadomo że to robi. Ma też problem z emocjami nie można jej zwrócić uwagi bo zaraz jej się robi bardzo przykro. Problem jest też taki że szefowa nie wie jak z tą osobą rozmawiać bo ona bardzo gra emocjami, zanosi się płaczem, denerwuje, ma się wrażenie że to co się do niej mówi nie przemawia do niej. Czy byłaby możliwość odwiedzenia nas w firmie?