Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Kowarskie sztolnie dziś jeszcze, podobnie jak przed laty, kryją wiele dramatów i tajemnic. Podziemne korytarze ciągną się tutaj na kilku poziomach przez ponad siedemdziesiąt kilometrów. Dla potrzeb turystów wydzielono tu przed kilkoma laty tysiąc dwustu metrową trasę, której przebycie zajmuje wycieczkom zwiedzającym podziemia około godziny.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Noc marcowa
Księżyca poświata
Na las ciemny srebrzyście się ścieli
W chmur witrażach
Noc warkocz rozplata
Gwiazdy lecą
W kosmicznej topieli

Tam
Gdzie ścieżka
Zgubiła trop w piachach
Gdzie się strumień
Przez głazy przedziera
Wilki biegną
Milcząca wataha
Basior czarny
I – płowa wadera

      Radca Hubert Maksymilian hrabia von Trott był w jednakim stopniu wytrawnym dyplomatą co namiętnym myśliwym. Z każdej wyprawy łowieckiej hrabia przywoził liczne trofea , które dzięki mistrzowskiej sztuce preparatorów zdobiły nie tylko rezydencję von Trottów, ale również wnętrza pałaców zaprzyjaźnionych z radcą arystokratów, wśród których znajdował się również Anton Alexander hrabia von Magnis, właściciel pałacu w Bożkowie. Magnisowie utrzymywali się przede wszystkim z rolnictwa, którego poziom w tej części Dolnego Ślaska wyniesiony został przez nich na nieznane do tej pory wyżyny; hrabia von Magnis zbudował w Bożkowie olejarnię, młyny wodne i cukrownię. Prowadził też eksperymentalną hodowlę owiec, liczącą dziesięć tysięcy sztuk zwierząt. Pewnie z powodu tej sporej, znakomicie rozwijającej się i prosperującej owczarni Anton von Magnis bardzo chętnie przyjmował w swojej rezydencji myśliwych, dla których w pobliskich lasach urządzano liczne polowania ukierunkowane przede wszystkim na żyjące w okolicy wilki, stanowiące dla hrabiowskich owiec istotne zagrożenie. Na polowania w lasach Bożkowa przyjeżdżał bardzo często również von Trott, dla którego każde organizowane przez hrabiego łowy stanowiły znakomitą okazję do popisania się kunsztem łowieckim i zdobycia kolejnych myśliwskich trofeów. Prawdopodobnie w czasie jednego z takich polowań radca został dotkliwie pogryziony przez wilczycę broniącą swoich młodych.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W Jeleniej Górze od niepamiętnych czasów krążyły opowieści o skarbach ukrytych nad brzegami Bobru. Jedni twierdzili, że ukryte w skalnych pieczarach kosztowności należały do rycerzy – rozbójników, mających niegdyś swoja siedzibę w zamku na Gapach, drudzy że skarby wyniesiono ze skazanego na rozbiórkę zamku wznoszącego się niegdyś na Hausbergu, czyli dzisiejszym Wzgórzu Krzywoustego. Byli także i tacy, którzy przekonująco opowiadali, że to nikt inny jak sam Rübezahl ukrył opodal Jeleniej Góry skarby ze swojego podziemnego zamku w Karkonoszach, do którego wejście w skalnym labiryncie odnaleźli wszędobylscy Walonowie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Stołp zamku nad Wleniem
Otulił się cieniem,
Przez który nie przedrze się wzrok.
Księżyca nóż w chmurach...
W ruiny, po murach
Złowieszczy zakrada się mrok...

Noc głucha... głęboka...
W mgły zimnej obłokach... W kamiennych załomach, gdzie loch...
Daleko po lesie,
Echami się niesie,
Sam nie wiesz - skomlenie, czy szloch...

      Hans von Zedlitz, pan na zamku we Wleniu był człowiekiem chciwym i okrutnym. Niedługo po tym jak w 1605 roku objął włości nad Bobrem wlenianie na własnej skórze poznali jego twardą rękę i niezwykłą zachłanność.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Druga dekada kwietnia 1854 roku była słoneczna i ciepła. Po obfitych deszczach padających na początku miesiąca park wokół pałacu w Bukowcu rozkwitł pierwszą wiosenną zielenią. Drzewa i krzewy sprowadzone ponad pół wieku wcześniej z rożnych zakątków świata i zasadzone obok stawów i wiodących do nich ścieżek odpowiedziały na słoneczne wołanie odradzającym się listowiem i zawiązkami kwiatów jeszcze nieśmiało ukrytych w pąkach.