w kontekście pewnego artykułu...

Polecam artykuł:  Demontaż życiorysu

https://wiez.pl/2020/11/24/kardynal-henryk-gulbinowicz-demontaz-zyciorysu/


Zgadzam się z konkluzją autora. że publiczny demontaż życiorysu tak ważnej osoby nie może odbywać się bez podania powodów.

Rewizja czyjegoś życia dokonana na oczach opinii publicznej wymaga publicznego wyjaśnienia. Skoro Kościół zabrał się za weryfikowanie życiorysu kardynała dopiero, gdy sam zainteresowany był w wieku nader sędziwym i nie mógł aktywnie uczestniczyć w dochodzeniu, to tym bardziej dowody jego przewinień powinny być niezbite i przedstawione publicznie.

Nie znałem Biskupa, poza sekundami łamania się opłatkiem na spotkaniach opłatkowych dla biznesu organizowanych przez Dolnośląską Izbę Rzemieślniczą, Business Center Club oraz Zachodnią Izbę Gospodarczą w Wyższym Seminarium Duchownym na Ostrowie Tumskim.

Budzi jednak moje zdziwienie i zażenowanie postawa ludzi mu znanych, zabiegających o jego względy z jaką gorliwością, teraz starają się zrzucić go z piedestału, bez przedstawienia rzetelnych dowodów. No cóż, widocznie, gdy wieki temu kościół polował na czarownice, teraz czarownice skutecznie polują na kościół, który niewątpliwie nie umie się znaleźć we współczesnej cywilizacji.

Sprawdza się też powiedzenie, że "ŁASKA PAŃSKA NA PSTRYM KONIU JEŹDZI".  W ten sposób każdego można zrzucić z piedestału.

Pozdrawiam,

Leszek Pieczyński